13 grudnia – rocznica stanu wojennego

W bieżącym roku obchodzimy 39 rocznicę stanu wojennego, który wprowadzono w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

O wprowadzeniu stanu wojennego poinformowało Polskie Radio i Telewizja Polska o godz. 6.00 nadając przemówienie gen. Jaruzelskiego. Stwierdził on, że ”kierując się potrzebą zapewnienia wzmożonej ochrony podstawowych interesów państwa i obywateli, w celu stworzenia warunków skutecznej ochrony spokoju, ładu i porządku publicznego oraz przywrócenia naruszonej dyscypliny społecznej, a także mając na względzie możliwości sprawnego funkcjonowania władzy i administracji państwowej oraz gospodarki narodowej – działając na podstawie art. 33 ust. 1 Konstytucji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – Rada Państwa wprowadziła stan wojenny”.

Wprowadzenie stanu wojennego spowodowało, że życie społeczeństwa polskiego zostało znacznie ograniczone. Wyłączono telefony, zminimalizowano dostęp do informacji, a także zakazano kontaktu i spotkań z rodziną. Szczególnie uciążliwy, zważywszy na zbliżające się święta Bożego Narodzenia, okazał się zakaz opuszczania miejsca zamieszkania bez odpowiedniej przepustki.

Państwo znacznie zwiększyło skalę kontroli i inwigilacji. Oficjalne zawieszenie zapisanego w konstytucji prawa do tajemnicy korespondencji przełożyło się na skontrolowanie w ciągu roku 93 mln listów i telegramów, z czego aż 930 tys. zostało zatrzymanych. Po dłuższym czasie, kiedy włączono już telefony, w słuchawce pojawił się komunikat: „Rozmowa kontrolowana […]”.

W pierwszych tygodniach dezorientację pogłębiało znaczne ograniczenie dostępu do informacji. Z dnia na dzień znikła cała niezależna prasa, a jedynymi gazetami wówczas dostępnymi był „Żołnierz Wolności”, i „Trybuna Ludu”. Jedynym niezależnym programem radiowym była Wolna Europa, którą władze za wszelką cenę starały się zagłuszyć.

Stan wojenny musiał straszyć, ale i nudzić. Przynajmniej do początku stycznia nie działały kina i teatry, nie odbywały się imprezy sportowe. Szkoły i uczelnie zamknięto. Zawieszono działalność wszystkich organizacji społecznych i związków zawodowych. Pomimo zniesienia godziny milicyjnej w noc sylwestrową, Polacy nie witali hucznie Nowego Roku.

Spacyfikowane i zastraszone społeczeństwo różnie reagowało na wprowadzone ograniczenia. Najczęściej łamanym przepisem był zakaz przebywania w miejscach publicznych pomiędzy 22:00 a 6:00 – godzina milicyjna. Przez kilka miesięcy jego obowiązywania, do maja 1982 r., do kolegiów ds. wykroczeń trafiło 113 tys. wniosków o ukaranie niesubordynowanych obywateli. Groziła im grzywna, a nawet miesiąc aresztu. Milicja między innymi wyciągała siłą ludzi z autobusów nocnych posiadających specjalne przepustki robotników z nocnej zmiany, rozpędzała również formujące się przed 6:00 kolejki do sklepów.

stan_wojenny

Troska o zakupy pozostawała jednym z istotniejszych codziennych problemów. Wprawdzie jak twierdzili Polacy sytuacja nie była już tak tragiczna jak w krytycznym wrześniu 1981 r., nadal jednak w sklepach królowały puste półki. Okresowo ratowano się dodatkową, lokalną reglamentacją, ograniczając np. sprzedaż chleba do dwóch bochenków na każdego klienta. Stan wojenny był też dogodnym dla władzy czasem na wprowadzenie podwyżki cen: w lutym ceny żywności podniosły się średnio o 250 proc. Mleko podrożało z 2,90 do 10 zł.

Nowym, groźnie wyglądającym elementem codzienności stało się wojsko. W wielu wspomnieniach dotyczących 13 grudnia ich autorzy przywołują nurtujące ich w owej chwili hasło „wojna”. Starsi ludzie zabierali się do gromadzenia zapasów, młodsi po raz pierwszy zobaczyli jadące ulicami czołgi. Demonstracyjne przejazdy kolumn wojskowych, grzejące się przy koksownikach patrole to jeden z obrazów, które najgłębiej utkwił w pamięci społecznej.

milicja i czołgi stan wojenny_0images

Wojsko opanowało nie tylko ulice. Żołnierze stali się gośćmi w szkołach, komisarze wojskowi – w zakładach pracy. Dwa miliony osób pracowało w przedsiębiorstwach, które uległy militaryzacji. Oznaczało to między innymi groźbę surowych kar za niestawienie się w pracy. Za symbol militaryzacji życia codziennego można uznać mundury prezenterów „Dziennika Telewizyjnego”.  Żartowano nawet, że najniższym stopniem w armii polskiej jest spiker telewizyjny.

Władze stopniowo znosiły zastosowane ograniczenia. Najtrudniejszy czas stanu wojennego to jego pierwsze tygodnie. Potem krok po kroku wracała względna normalność – szkoły, kina, gazety. Do wiosny trwały jeszcze ograniczenia w postaci godziny milicyjnej, braku łączności międzymiastowej. Wciąż jednak obowiązywały przepisy stanu wojennego, których łamanie mogło skończyć się sądzeniem w trybie doraźnym, surowymi karami, internowaniem. Kontrolowano korespondencję i rozmowy telefoniczne.

images

W każdej chwili władze – w ramach „kary” za strajki i manifestacje – mogły przywrócić ograniczenia. W Gdańsku, po manifestacji pod koniec stycznia 1982 r., ponownie wyłączono telefony, wydłużono godzinę milicyjną i wprowadzono zakaz poruszania się prywatnymi samochodami. Za majowe demonstracje Warszawę ukarano zawieszeniem klubów studenckich i odwołaniem imprez.

obraz_2020-12-13_102633

Zmień rozmiar czcionki
Zmień kontrast